Kamień spod pracującej kosiarki wybił szybę w autobusie

W autobusie miejskim, w którym było pełno pasażerów posypała się szyba. I nie była to sprawka wandala, ale pracującej przy drodze kosiarki. To już piąty taki przypadek od maja.

Koło południa w ulicę Jana Pawła II skręca autobus nr dziewięć, nie jest jeszcze bardzo zatłoczony, jedzie w nim kilkudziesięciu pasażerów. Gdy autobus minął stację paliw Statoil rozległ się huk: duża szyba naprzeciw wejścia rozsypuje się w drobne kawałki. Na szczęście nikt nie zostaje ranny, ponieważ gdy szyba pękła, przy oknie nikt akurat nie stał.

Kierowca zatrzymał autobus i wypuścił pasażerów, po czym zawiadomił dyspozytornię o zdarzeniu. Szybkie śledztwo i już wiadomo, kto jest sprawcą. Szybę stłukł kamień, który wyrzuciła pracująca przy ulicy kosiarka.

- Ustaliliśmy to ponad wszelką miarę. Gdy autobus przejeżdżał, na pasie zieleni rozdzielającym jezdnię koszono trawę. Maszyna wyrzuciła kamień, a ten trafił akurat w dużą szybę - mówi gazecie Robert Dasiewicz z zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji i zapewnia, że w miejskich autobusach są tak zwane bezpieczne szyby, które przy uderzeniu pękają na drobne kawałeczki.

Wstawienie w autobusie nowej szyby będzie kosztowało przedsiębiorstwo 2 tys. zł.

- Pokryje to ubezpieczenie. Ale nie tylko o koszty tutaj chodzi. Wylatujące spod kosiarki kamienie to ogromne zagrożenie dla kierowców i dla przechodniów. Tak nie powinno być! - mówi gazecie Dasiewicz. Zwłaszcza że poniedziałkowy przypadek nie był pierwszy. W czasie wakacji w ten sam sposób stłuczone zostały szyby w dwóch innych autobusach. Tym razem zawiniły kosiarki pracujące na rogu Kelles Krauza i Struga oraz przy ulicy Sienkiewicza. W sumie od maja MPK odnotowało pięć takich przypadków. Zazwyczaj kamienie trafiały w szyby w drzwiach pojazdów. Tym razem kamień stłukł dużą szybę.

Za utrzymanie porządku na przydrożnych pasach zieleni odpowiada Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji. Prace została zlecona czterem zewnętrznym firmom i to ich pracownicy koszą trawę wzdłuż ulic.

- W umowach zawartych z tymi firmami jest zapis, że odpowiadają one za wszystkie szkody powstałe w wyniku ich działalności, muszą je naprawić na swój koszt i są zobowiązani do przestrzegania przepisów BHP - tłumaczy gazecie Marek Czyż, dyrektor MZDiK. O poniedziałkowym zdarzeniu dowiedział się od "Gazety". - Nie sądziłem, że takich zdarzeń jest więcej. Wiem o wybiciu szyby przez kamień, który wyleciał spod kosiarki dwa tygodnie temu. Ale skoro tak wygląda sytuacja, to wystąpimy do tych firm, aby położyły większy nacisk na sprawę bezpieczeństwa i zwiększyły nadzór nad prowadzonymi pracami. Kosiarki mają stosowne zabezpieczenia, może pracownicy powinni inaczej się ustawiać w stosunku do jezdni? - zastanawia się dyrektor Czyż.

dodany 2008-09-02 08:37 przez lenka

źródło: gazeta.pl

Komentarze:

Nie ma żadnych komentarzy.